2389

Od Heroiny Do YouTube’era. Moja Droga Do Wolności.

by Damian Drazek, 14 marca 2016


Wszystkie opisane tu historie są prawdziwe.

Nastoletnia matka wyrzuca na śmietnik nowo narodzone dziecko, tylko po to, żeby rodzina nie dowiedziała się o jej ciąży. Na drugi dzień pierdoli się z przypadkowo poznanym klientem, aby móc zarobić na porcję dragów i za cenę duszy swojej córki kupuje chwilę wytchnienia od brudu rzeczywistości, którą sama sobie stworzyła. Chłopak innej dziewczyny, zastanawia się czy zamiast aborcji nie lepiej zabić przyszłą mamę, bo w kraju trzeciego świata w którym obecnie przebywa, zlecenie morderstwa jest pięć razy tańsze niż zabieg aborcji. W tym samym czasie osamotniony ćpun skupia wzrok wzdłuż krawężników obcych ulic w  Londynie, w poszukiwaniu niedopałków papierosów, z których pragnie skręcić sobie odrobinę szczęścia, aby paląc je chociaż przez chwilę poczuć się wolnym. To jestem ja – mały, przećpany skurwysynek. Oprócz zbierania szlugów z ulicy, zajmuję się również kradnięciem drogich alkoholi w supermarketach, które później sprzedaję w mniejszych sklepach Turkom za sześćdziesiąt procent ceny, żeby mieć na heroinę. 

 

Początek Końca. 

ff

Mój Ostatni Raz.
Londyn. Rok 2005. Listopad.

Jest wieczór, za oknami już ciemno, a ja dopiero się obudziłem. Kwadrans świadomości całkiem produktywny, zdążyłem ubrać wczorajsze skarpetki, napić się wody i wyjść ze skłotu poszukać niedopałków. Cała akcja zajęła mi tylko chwilę bo spałem w kurtce i spodniach. Na moim skłocie nie ma prądu, ogrzewania i wody, więc spanie w ciuchach to zwykła codzienność – witam w prawdziwym świecie narkomana.
ff

Czterdzieści Pięć Minut Później.


Rośnie we mnie cisza jak niespotykana do tej pory odmiana wirusa. Boję się rozmawiać nawet z samym sobą, na wszelki wypadek udaję, że wszystko jest ok. Ciężko jednak ignorować przeszywający kości ból, oraz fakt, że kolor nieba jest czarny jak dupa Szatana, a w raju zamiast Aniołów spotykam charyzmatyczne Zło. Owo Zło jednym skinieniem czarodziejskiej strzykawki zamienia Boga w Demona, widzącego we mnie pokarm dla swojej próżności, z pogardą patrzącego mi w oślepłe od narkotyków i ignorancji oczy. Nie mam nic oprócz łez spływających po wychudzonych od ćpania policzkach, pomniejszonych od zaburzeń hormonalnych jąder i jednego funta w kieszeni. To właśnie tak musi wyglądać piekło.

 

Kolejne Pięć Minut Później.


Biegnę najszybciej jak tylko potrafię, podjąłem decyzję. Muszę zadzwonić do mamy i jej to wszystko powiedzieć. Coś co kwadrans temu było nie do pomyślenia, w tym momencie dawało mi jedyną motywację do życia. Czas przestał istnieć, byłem Tu i Teraz – jakbym nagle obudził się z sennego paraliżu. Miałem w głowie tylko jedną myśl, muszę zadzwonić do mamy i to wszystko z siebie wypierdolić. Biegnę.

Jak na ironię losu, nie mogłem znaleźć Cheap Calls – miejsca z którego można tanio wykonać międzynarodową rozmowę. Z jednym funtem nie stać mnie na zwykłą budkę telefoniczną, bo to tylko piętnaście sekund rozmowy. Za mało, żeby wyrzucić z siebie rok ćpania. Biegłem długo, mogłem poddać się sto razy, zmienić trasę na sklep z alkoholami, kolejny raz się nawalić i wrócić do sytuacji wyjściowej jutro, ale nie zrobiłem tego,  po prostu biegłem jak pojebany. Natchnęła mnie ogromna siła, jakbym dostał zwycięskie rozdanie w przegranej partii pokera. Już wtedy wiedziałem, że to koniec.


Mamo…. Mam problem z narkotykami. Jest bardzo źle, nie radzę sobie już z tym i nie wiem co mam robić, mieszkam w opuszczonym domu bez prądu i wody….

Mówiłem zadyszany z zaschniętym od płaczu gardłem….

 

Jak Przeżyłem Swoją Własną Śmierć.

ff

Mój Pierwszy Raz.
Londyn. Rok 2004. Trzynaście miesięcy wcześniej.


Za oknami świeci słońce, dzień jest dość mroźny jak na początek października. Ostra, połyskująca igła, precyzyjnie wykonana z najwyższej jakości stali chirurgicznej miękko i dokładnie przebija pierwszą warstwę szlachetności, drogi prowadzącej do równoległego wymiaru, jednego z nieskończonej ilości możliwości algorytmu rozwoju wydarzeń. Wchodzi jak w aksamit, a delikatność tej akcji jest tak perfekcyjnie obliczona, że na skórze nie pojawia się nawet kropla krwi. Ta sama igła zatrzymuje się na chwilę przy kolejnej warstwie, którą jest zewnętrzna ścianka żyły, trzeba docisnąć na tyle twardo, żeby przebić ją szybko i bezboleśnie i na tyle miękko, aby nie wyskoczyć poza tunel prowadzący bezpośrednio do serca – świątyni Boga. Potem już tylko brzegiem kciuka wcisnąć pompkę od poliestrowej strzykawki i w pięć sekund osiągnąć to, nad czym większość mistyków pracuje przez całe życie – NIRVANĘ.

Atomy muszą wibrować jakoś inaczej pod wpływem heroiny, mniej impulsywnie, mniej nachalnie. Poczucie bliskości z Bogiem jest wręcz namacalne – pięć minut temu chciałem się zabić jak jakiś pieprzony nastolatek, a teraz życie ponownie nabrało ciepłych barw. Świat jest piękny, co mnie obchodzi, że moja ex wybrała mojego najlepszego przyjaciela na swojego chłopaka, jebać to, przecież i tak jej nie kocham. Kochałem przed chwilą, przed zastrzykiem, wtedy miłość tętniła w mych żyłach tak jak w tym momencie heroina. A teraz kiedy już wszystko jest dobrze jak w amerykańskim filmie z happy endem, ona pojawia się w drzwiach z rozmazanymi od płaczu oczami i rzuca mi się łapczywie na szyję…

Przepraszam Damian, jednak kocham Ciebie, potrzebowałam czasu żeby to wszystko przetrawić, teraz jestem absolutnie pewna, wybacz mi proszę. Myślałam, że już mnie nie chcesz….


Co za skurwiała ironia losu, ona jest absolutnie pewna, a ja przed sekundą jednym strzałem z poliestrowego pistoletu zabiłem swoje serce narkotyczną kulą. W moich żyłach płynie krew Szatana. Jestem opętany i poza zasięgiem, jedną nogą w piekle, a drugą na skórce od banana. Nie ma mnie. Widocznie tak miało być, że miało mnie nie być. 

W taki oto sposób splątałem ze sobą ogniwa łańcucha wydarzeń, prowadzących do królestwa ciemności i autodestrukcji. W monarchii tej panowały trzy księżniczki – Sarkastyczna Euforia, Powolna Self Eutanazja i Duchowa Masturbacja. Były one nałożnicami na tronie króla Absolutnego Nihilizmu. I oto w zupełnie nowym świecie rozpoczynałem karierę narkomana, kolejny rozdział prozy mojego życia, którego byłem  zarówno autorem jak i aktorem w jednym – tępym piórem w rękach braku świadomości, bez celu rozmazującym swój byt na płótnie wszechświata, poszukującym odskoczni i zapomnienia od braku zrozumienia własnej kreacji. Ten jeden dzień i ta jedna decyzja kosztowała mnie dwadzieścia cztery miesiące sennej walki z samym sobą i swoimi największymi słabościami. Stałem się wampirem . Ćpałem dragi, byłem nieprzewidywalny. Byłem sobą.

 

Narkotyki Albo Samobójstwo.

 ff

No cóż, nie wszystkie wybory rozchodzą się o to, jakie mleko kupić dziś do kawy i czy na kolację będzie chleb z kiełbasą czy gołąbki. Kiedy nie ma się nic więcej do stracenia, wszystko albo nic nabiera zupełnie nowego wymiaru. Patrząc na to z tej perspektywy  można się pokusić o stwierdzenie, że dragi uratowały mi życie, bo tak jak morfina potrafi uśmierzyć ból odciętej nogi, tak właśnie hera uśmierzyła ból mojego pękniętego  serca.

Oczywiście nie chcę w żaden sposób gloryfikować ćpania, bo trzeba być mocnym kawałem skurwysyna, żeby móc się z nimi bawić w ciuciubabkę i na końcu tej zabawy znaleźć usłaną różami ścieżkę prowadzącą do wolności, a nie do grobu. Po drugie trzeba być największym kawałem chuja, aby namawiać do dragów innych, tak jakby to było przepyszne ciasto na urodzinach cioci Zosi. Jednak kiedy stoi się przed wyborem śmierć albo ćpanie, niektórzy wybierają śmierć, a inni tacy jak ja ćpanie. I pomimo tego, że nie jest to najmądrzejszy wybór ze wszystkich możliwych wyborów na świecie, to jest to najlepszy wybór na daną chwilę, bo zapewnia przetrwanie.

 

Jak Dzieci z Dworca ZOO.

ff 

Pamiętam jak będąc wczesnym nastolatkiem czytałem opartą na prawdziwych wydarzeniach książkę “My Dzieci z Dworca ZOO” i za każdym razem kiedy główna bohaterka Christiane przeskakiwała z jednego narkotyku na drugi, jeszcze mocniejszy od poprzedniego, powtarzałem sobie w głowie – “Co za skończona idiotka, dopiero co zaczęła palić haszysz, a już chce próbować ecstasy”. Widocznie mając piętnaście lat byłem mądrzejszy niż jako dwudziestopięciolatek, gdyż nawet się nie zorientowałem, jak  w kiblu londyńskiego skłotu właśnie w wieku lat dwudziestu pięciu, robiłem sobie zastrzyk królowej wszystkich dragów w żyłę, mówiąc w myślach, że to tylko tak na sportowo, bez spiny, w końcu jestem młody i nic takiego się nie stanie jak przez rok czy dwa poeksperymentuję z tematem. Nie da się ukryć, że za kołnierz narkotycznych specyfików nie wysypywałem, a palenie hery było dla mnie jak jedzenie bułek z margaryną i żółtym serem dla przeciętnego Kowalskiego. W żyłę waliłem tylko okazjonalnie, może kilkadziesiąt razy.

Koka Hera Hasz LSD – ta zabawa po nocach się śni. Keta, Meta, Feta i Crack i już jestem wolny jak ptak.

I tak prowadzony przez tajemniczego elfa z krainy obłędu, po kolei pokonywałem wszystkie etapy narkotycznego wtajemniczenia, po to aby w ostatecznym rozrachunku  skurwić się jak ukraińska dziwka i dostać tym samym na samą górę drabiny śmierci. Będąc ucieleśnieniem Buddy w ćpuńskiej hierarchii nihilizmu egzystencjalnego, przepierdoliłem wszystko: kilkuletnie oszczędności, pracę, szacunek, jak również świadomość tego, że trzy miesiące temu urodził mi się syn. Zorientowawszy się, że moja ziemska wędrówka opiera się na złodziejstwie i narkomanii, a największą wartością jest to, żeby trzy razy dziennie nawalić się opiatami, doszedłem do wniosku, że coś tu kurwa nie gra i definitywnie nadszedł czas na zmianę.

 

Transformacja

 ff

Żadna wirtuozeria słowna nie odda choćby krzty prawdy na temat podróży, jaką przechodzi upadła dusza zaczynająca się wspinać po drabinie kanonów społecznych nie od zera, a od minus nieskończoności, dochodzącej swym chirurgicznie zimnym ostrzem do samych piekielnych bram. Żaden mistrzowski kunszt artystyczny nie rzuci choćby promyka światła na kalejdoskop wielowymiarowości doznań narkomana, próbującego dostać się z powrotem tam gdzie był, czyli właśnie do utraconego zera. Od zera do milionera powiadają, a co jeśli sama droga do nieistniejącej liczby, próbującej określić BRAK i coś czego nie ma, zaczyna się tam gdzie zaglądają jedynie demony?

Rozrywając po kolei wszystkie łańcuchy wytworzonego karmicznie zła, bohater niniejszej opowieści (czyli ja), odda się całkowicie  naturalnemu nurtowi życia i zacznie się podnosić z dna oceanu heroiny, co biorąc pod uwagę fakt, że ma na sobie betonowe buty uzależnienia, będzie niesamowicie trudnym zadaniem. Próbując przewrócić cały świat do góry nogami i pazurami wydrapać drogę wstecz do trzeźwości, będzie zmuszony pokonać samego siebie i wszystkie podświadome lęki, o których nie ma pojęcia, że istnieją.

 

Pierwszy Krok Wzdłuż Nurtu Życia – Transformacja.

ff
Rok 2005. Grudzień.
Rożnowice pod Poznaniem – MONAR – Rozmowa Kwalifikacyjna.

Właśnie dojechaliśmy z rodzicami w miejsce przeznaczenia, droga prowadziła przez piękny, biały od puszystego śniegu las. Atmosfera przesiąknięta była poczuciem ostateczności, autentyczności i desperacji. Z tego co pamiętam ojciec został w samochodzie, chyba dojechał do granicy swojej wytrzymałości i nie chciał jej przekraczać. Budynek Monaru nie pasował do otoczenia i sprawiał wrażenie jakby ktoś wybudował chlew dla świń gdzieś na obrzeżach lasu. Weszliśmy do środka, gdzie  szybko i bezpardonowo zostałem wypytany na temat wszystkich narkotyków jakie brałem w życiu. Moja mama stała obok i słuchała z przerażeniem w oczach, a ja widziałem jak orkiestrujący tym pracownik Monaru Norbi, z ukrywanym rozbawieniem przeprowadza ze mną swoistą rozmowę kwalifikacyjną badającą to, czy nadaję się na adepta piekła emocjonalnego wszystkich narkomanów – ośrodka terapeutycznego MONAR.

Jak się nazywasz?

Damian Drążek.

Powiedz co brałeś.

Kurwa… Jakbym dostał kijem bejzbolowym w ryja. Przecież tu jest moja mama, jak mam mówić przy niej takie rzeczy?  Co za kawał chuja pomyślałem, zero empatii. Świadomość, że zostanę pochowany żywcem w oczach własnej matki była tak przerażająca, że zastanawiałem się przez chwilę czy mówić prawdę czy łgać. W końcu łganie i ćpanie to jak mąż i żona dwudziestego pierwszego wieku, więc może lepiej nie rozbijać tak idealnego związku. Jednak czy po to się budziłem, aby dalej spać?

Wszystko?

Zapytałem z tak samo infantylnym wyrazem twarzy, jak mina najedzonego dziecka patrzącego na babcię, każącą mu wzrokiem dokończyć kotleta i ziemniaki na niedzielnym obiedzie po kościele.

Tak wszystko – beznamiętnie wymamrotał Norbi.

Ok.

Zebrałem się w myślach jak tybetański mnich w medytacji i zacząłem przenajświętszą litanię.

Marihuana, Haszysz, Amfetamina, Kokaina, LSD, MDMA, Grzyby Halucynogenne, Crack, Ketamina, Heroina, Morfina…. hmm…  Extasy…  To chyba wszystko…

Powiedziałem zabijając w sobie głos sumienia, mówiący mi żebym wyśpiewał wszyściuteńko, czyli nawet to, że raz  z Karolem nakiraliśmy się ruskim klejem z tubki. Nic po tym kurwa nie było, ale pokazuje to jasno jak bardzo pojebaną  miałem wtedy hierarchię wartości.

Ok – Wąchanie kleju…

Powiedziałem w myślach sam do siebie. Nie…..  Nie byłem w stanie tego wypuścić z meandrów podświadomości, nie przeszło by to przez moje filtry gardłowe do dekoderów usznych wpadających przez mózg do serca mojej mamy. Nie potrafiłem zmierzyć się z tak okrutną mocą autentyczności. Wtedy to było za dużo. Musiałem wybierać pomiędzy brudem i piekłem kłamstwa a szlachetnością i niebem odwagi, a biorąc pod uwagę fakt, że na resztkach wizerunku w oczach mamy zależało mi dużo bardziej niż na zmartwychwstaniu, wybrałem piekło.

Tak to już definitywnie wszystko.

 

Spojrzeć Diabłu w Oczy.

 ff

Trzynaście miesięcy w Rożnowickim ośrodku terapeutycznym zleciało zdumiewająco szybko i paradoksalnie był to jeden z najlepszych okresów mojego życia, czas w którym poznałem siebie bardziej niż przez wcześniejsze dwadzieścia kilka lat. Pokonując nałóg pokonałem wszystko. I kiedy moi niedawni uliczni pobratymcy dalej się podlili w swych karykaturalnych dnach, ja powoli wracałem do normalności, punktu wyjścia, upragnionego zera. Popychany wiarą ostatecznego zwycięstwa, płynąłem z prądem w stronę oceanu możliwości. Byłem jak pusta kartka papieru porzucona w boskiej maszynie do pisania scenariuszy życia. Nie miałem nic, ale miałem siebie, moc nieposiadania nałogów jak również żadnych dóbr materialnych była katalizatorem zmian, które nawet teraz wydają się niemożliwe.

 

Wolność Jest Najlepszym Narkotykiem.

 ff

Po opuszczeniu Ośrodka na początku 2007 roku czułem się tak jakbym urodził się na nowo. Ten cały czas w zamknięciu pod rygorystyczną kontrolą sprawił, że zwykły dzień na wolności był najlepszym dniem na świecie, a zwykły rodzinny obiad był najlepszym na świecie obiadem. Dotyk, smak, kolory i zapachy – wszystko to było dużo bardziej intensywne. Najważniejszą lekcją jaką wtedy przerabiałem było to, że okoliczności nie determinują samopoczucia, tylko samopoczucie i stan świadomości determinuje okoliczności. Chcąc zmienić swój zewnętrzny świat, który jest wyłącznie lustrzanym odbiciem mojego wnętrza, byłem zmuszony najpierw zmienić  siebie. Pytania na jakie musiałem sobie odpowiedzieć w radykalny sposób  przemodelowały mój system przekonań i hierarchię wartości, oraz przyczyniły się do całkowitej wewnętrznej transformacji, która nie tak długo później została odzwierciedlona nowymi okolicznościami w moim życiu.


Restrukturyzacja Przekonań – I Believe In Impossible.

 ff

Jakie to wszystko ma znaczenie z punktu widzenia Boga? Czy źródło wszelkiej kreacji ocenia mnie jako złego człowieka, bo taplałem się w największym gównie tej planety? Czy zostałem skreślony przez Stwórcę nieskończonej ilości Wszechświatów za swoje niechybne wybryki i nie mam już szans na rozmowę ze Świętym Piotrem u stóp niebiańskich bram? Jeśli tak to jak TERAZ mam żyć i być szczęśliwym człowiekiem, dźwigając krzyż świadomości wszystkich popełnionych błędów? Jak czuć dostatek będąc całkowicie spłukanym i bez grosza przy duszy? Jak kochać siebie pomimo ogromnego wstydu i poczucia winy, spływających po mnie jak łzy po policzkach mojej mamy, podczas rozmowy kwalifikacyjnej do Monaru? Jak kochać innych nie kochając siebie? Jak odnaleźć sens i motywację do działania będąc w czarnej dupie wspinaczki po drabinie osiągania celów i budowania socjalnej kariery? Co to kurwa jest kariera? Kim ja kurwa chcę być? W końcu doszedłem do upragnionego zera i co dalej? Jestem zerem. Nie zdawałem sobie sprawy, że to może być powód do dumy i radości, ale fakty mówiły same za siebie. BYŁEM ZEREM – pora zacząć wszystko od początku. OD ZERA.
ff

Szczęście Jest Jak Motyl, Który Jeśli Będziemy Go Ścigać, Zawsze Nam Odleci, Ale Jeśli Usiądziemy w Spokoju, Może Przylecieć Do Nas Sam.
ff
Ten tekst dedykuję wszystkim tym, którzy pokonali swoje nałogi. Nieważne czy były to narkotyki, alkohol, sex, hazard czy cokolwiek innego. NIECH MOC BĘDZIE Z WAMI.
 

Ciąg Dalszy Nastąpi….
ff

DCIM100MEDIA

PODOBAŁ CI SIĘ TEKST – SHOW SOME LOVE I PODZIEL SIĘ ZE ZNAJOMYMI NA FACEBOOK’U. PEACE & LOVE.

 ODWIEDŹ MÓJ KANAŁ NA YOUTUBE i SPRAWDŹ JAK OBECNIE WYGLĄDA MOJE ŻYCIE – KLIKNIJ W ZDJĘCIE PONIŻEJ.

43 Comments


    • Martin
      Reply Cancel Reply
    • Marzec 15, 2016

    Cześć Nie spodziewałem się że byłeś...narkomanem. Nadal po przeczytaniu tego nie mogę uwierzyć że ćpałeś. Fajnie że udało się Tobie wyjść z tego. Pozdrawiam

    • Jak mi się udało to każdemu może się udać :)

    • Tomek
      Reply Cancel Reply
    • Marzec 15, 2016

    Damian, tekst w stylu jaki u Ciebie najbardziej lubię. Skłania do refleksji nad sobą, nie tylko w kontekście nałogów. Czekam na ciąg dalszy i pozdrawiam.

    • Wojciech
      Reply Cancel Reply
    • Marzec 15, 2016

    Ucieczka z raju do raju :) Zyciowa lekcja i poszerzona percepcja. Pozdrawiam

    • Wszystko w swoim czasie :)

    • kon rafal
      Reply Cancel Reply
    • Marzec 15, 2016

    i chuj.

    • stefan
      Reply Cancel Reply
    • Marzec 15, 2016

    ziomuś, może byś książkę napisał ? :^ )

    • Ola
      Reply Cancel Reply
    • Marzec 15, 2016

    Gratulacje mistrzu ;)

    • Reply Cancel Reply
    • Marzec 15, 2016

    Wielki szacunek, trochę wiem o czym piszesz i co czujesz ,ja od 8 lat nie pije alko, nie jest łatwo rozstać się z chemicznym demonem jeszcze raz chylę czoło i życzę 20h i pogody ducha i być może do zobaczenia pozdrawiam Maciej

    • Dziękuję Maciej :) Nie ma co walczyć z demonem, trzeba go ignorować i zapomnieć. Pozdrawiam i zapraszam. Ja już z niczym nie walczę.

    • Vooyo
      Reply Cancel Reply
    • Marzec 15, 2016

    Siemka , oglądam Twój kanał od jakiegoś czasu ale dopiero teraz zdecydowałem się cokolwiek napisać :) Gatuluję walki z uzależnieniem (jakie kolwiek by nie było) , tylko ktoś kto to przeżył jest w stanie zrozumieć jak smakuje zwycięstwo nad "kudłatym". Siły w ignorowaniu skurwysyna i śmianiu mu się w twarz :) bo "kudłaty" nigdy nie odchodzi. P.S. Jak dobrze pójdzie to do zobaczenia jeszcze w tym roku :D

    • Reply Cancel Reply
    • Marzec 15, 2016

    Wiem. Daniel masz rację ja już nie walczę tylko dziś dziele się doświadczeniem tak jak ty i to jest mega dla mnie ważne aby pomagać innym i być uczciwym wobec siebie i innych . Pomagając innym pomagamy też sobie powodzenia na szlaku i do mam nadzieję zobaczenia

    • Darek
      Reply Cancel Reply
    • Marzec 16, 2016

    "okoliczności nie determinują samopoczucia, tylko samopoczucie i stan świadomości determinuje okoliczności" very true :))

    • Problematyczny
      Reply Cancel Reply
    • Marzec 16, 2016

    Mega tekst, bardzo budujący. Paradoksalnie mieszkam w Londynie i paradoksalnie też jestem poważnie uzależniony i też od używki na literę H, choć jednak nie jest to narkotyk. Mam nadzieję, że dla własnego dobra pomożesz mi podświadomie tym tekstem wyjść z nałogu. Niestety od kilku lat nic nie pomaga a otaczający świat, narastające problemy różnego rodzaju unfortunately nie pomagają w wyjściu z tego piekła. Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo zdrowia, uśmiechu i pogody ducha.

    • Reply Cancel Reply
    • Marzec 16, 2016

    Jak zawsze świetny tekst... nie wiem czemu jeszcze nie wypościłeś opowieści autobiografii - to historia którą wchłania się namiętnie. Ps. przyciemnił bym tekst lub stłuścił w celu lepsze ogarnięcia i mniejszego wytężania oczy. pozdro i brawo Ty.

  • Dzięki za szczerość. Jesteś bardzo dzielny :) Trzymaj się! Mam nadzieję, że kiedyś Cię poznam ;)

    • Agnieszka
      Reply Cancel Reply
    • Marzec 21, 2016

    Niezły masz bagaż doświadczeń. Fajnie ,ze nie wstydzisz się o tym mówić.Pokazujesz innym,ze warto mimo sprzeciwnosci losu zadbać o to co w życiu najważniejsze-szczescie ☺

    • Łukasz
      Reply Cancel Reply
    • Marzec 28, 2016

    Ja dalej walczę, niby jestem normalnym korpo-szczurem ale jak walnę krechę, to mam kilka dni wyjęte z żywota...Z alkoholem to samo...Gratulacje że wyszedłeś z tego Damian

  • Cześć ile kosztuje życie w tamtej części świata?

    • śledzon
      Reply Cancel Reply
    • Marzec 30, 2016

    Tak się zastanawiam, czy byłoby to miejsce dla mnie. Nie interesuje mnie siedzenie w murowanym domu z wlepionym wzrokiem w laptopa, nie interesuje mnie też chodzenie po plaży z przytwierdzonym zębami do mojego penisa ladyboyem ani słuchanie śpiewu dorastającego młodzieńca naśladującego nieudolnie zachodnie gwiazdy muzyki. Czy jest tam jakaś miejscowa kultura, śpiew, tańce, sport.Może walki kogutów ? Czy można z rana wypłynąć z miejscowymi na połów ryb ?

    • Konrad
      Reply Cancel Reply
    • Kwiecień 6, 2016

    Niezly fajnie napisany tekst, czekam na dalszy ciąg :) pozdrawiam

    • dumoulin90
      Reply Cancel Reply
    • Kwiecień 6, 2016

    mam problemy z klonazepamem zacząłem go brać na ... bóle przepukliny w przeponie które odbierały wszelki smak życia i pojawił się ten psychotrop polecany na hyppereal , zdawałem sobię sprawę co to jest ale ten bó był tak kurewski l tyle stresu i szpitali zanim do tego doszli że pierdole wezmę i po odstawieniu wystapiła depresja ? nie widze sensu dalszego życia wcześniej trenowałem kolarstwo ale przepuklina przepony = kolka .... nie wiem co robić spędzam po 12-14 h na fejsie odswiezajac i w sumie nic nie robią tylko myślac jak jest do dupy a jeszcze 4 lata temu aspirowałem do juniorów Legii (jak grałęm w piłkę a na swojej okolicy byłem legenda człowiek wiecznie uśmiechnięty z żartami i niekończąca gadką - ksiązkowa dusza towarzystwa , nagle stałem się przeciwnością od wakacji 2015 nie wiem dokąd się udać, a mam dopiero 21 lat czuję się jakby było 2 mnie ... jeśli ktoś mógłby coś zaoferować pomoc - michukoks7@gmail.com po prostu chce odzyskać chęć do funkcjonowania ...

    • Marsia
      Reply Cancel Reply
    • Kwiecień 6, 2016

    Bardzo ciężko mi czytać Twoje teksty. Zbyt mały kontrast koloru czcionki do tła.

    • Rychcik
      Reply Cancel Reply
    • Kwiecień 6, 2016

    Cześć Nie spodziewałem się że byłeś...narkomanem. Po przeczytaniu tego artykułu...nie mogę w to uwierzyć...cieszę się, że wyszedłeś z tej złej drogi i wróciłeś na tą właściwą ścieżkę. Życzę Ci wiele sukcesów w życiu! Trzymaj się! Pozdrawienia z Olsztyna. :-)

    • Safona
      Reply Cancel Reply
    • Kwiecień 6, 2016

    Świetny tekst!dobrze się czyta i skłania do refleksji nad życiem.

    • GOŚĆ
      Reply Cancel Reply
    • Kwiecień 7, 2016

    Pomijam twoją historię- jest niezwykła, ale to chyba jasne. Muszę jednak przyznać, że jestem pod OGROMNYM wrażeniem tego jak opisujesz swoją przeszłość! Dawno nie czytałem czegoś tak dobrego. Masz talent i to jaki...! Prosze cię- pomyśl o napisaniu książki!

    • Seba
      Reply Cancel Reply
    • Kwiecień 11, 2016

    Świetny tekst, warsztatu może jeszcze nie masz idealnego, ale narrację potrafisz robić, szacun, proszę o mail, za rok, dwa też jadę do raju, chciałbym się dobrze przygotować ;) pozdro szacun za zwycięstwo że sobą przede wszystkim

    • Robert
      Reply Cancel Reply
    • Kwiecień 27, 2016

    Powiem Ci ,ze ogladam Twoje filmiki na youtubie i gdy przeczytalem ten oto rozdzial Twojego zycia bylem w szoku... Widzac Ciebie na nagraniach nie spodziewalbym sie co przeszedles... Nie jestes juz w piekle , ani nie jestes zerem . Jestes Panem swego losu i wziales zycie za gardlo ! Nie znam Cie ale jestem z Ciebie zajebiscie bardzo dumny ! Brawo !!!

    • Reply Cancel Reply
    • Maj 15, 2016

    Bardzo dobrze, pomimo ciężkiej tematyki, sie Ciebie czyta… dobrze ogląda, dobrze słucha… … chyba jesteś dobrym człowiekiem. Chciałbym Cię kiedyś poznać

    • Edek
      Reply Cancel Reply
    • Czerwiec 27, 2016

    Dzięki za tak obszerny tekst. Szkoda, że tak późno Cię odnalazłem

    • Natal i a
      Reply Cancel Reply
    • Sierpień 21, 2016

    Udaje ,że żyje normalnie. Ale chyba potrzebna mi pomoc. Nie przesadzę , gdy powiem, że czuje o czym piszesz. Kurwa, ale czuje.... ta ucieczka. Życie moje. Bolesne. Trudne. Zycie moje jak Twoje...

    • Pawel (Picasso) Labus
      Reply Cancel Reply
    • Październik 23, 2016

    Świetnie opisana historia.Doskonale zdaję sobie sprawę co musiałeś przeżyć w życiu i gratuluję wygranej w tym wypadku trzeźwego życia ! ''Należy wymagać tego, co można otrzymać. Autorytet opiera się na rozsądku. ''

    • Bartek
      Reply Cancel Reply
    • Październik 27, 2016

    Słabe charaktery są nie do ocalenia, a głupota to najdroższa waluta. Gdyby wszyscy ludzie byli tak słabi jak Ty i rzucali się w odmęty heroiny po tym jak rzuci ich chłopak / dziewczyna byłbym milionerem, zacząłbym sprzedawać here. Nie żal mi Ciebie, jak i innych helenowych zmor, na zawsze pozostających tymi z którymi nie warto iść, tymi którym nie warto zaufać bo są słabsi niż siatka z biedronki. Sorry prawda jest okrutna, nic nie wygrałeś, nic nie osiągnąłeś, wracając do zera jak to nazywasz osiągnąłeś to co nowotworowcy chemioterapią - zatrzymałeś chorobę, jednak cena była tak wielka że będziesz płacić do końca życia, tak jak do końca życia to gówno będzie w Tobie siedzieć. Kiedyś znowu rzuci Cię dziewczyna, umrą rodzice, coś się może stać komuś bliskiemu, jakiś wypadek czy choroba, a wtedy Twoja towarzyszka będzie bardzo blisko i tylko czas pokaże czy wrócisz w jej objęcia.

    • Barbara
      Reply Cancel Reply
    • Listopad 10, 2016

    Fajny tekst.

    • Paweł
      Reply Cancel Reply
    • Listopad 21, 2016

    Damian serdeczne pozdrowienia ze Stalowej Woli. Trzymam kciuki , czekam na filmy. Super energia , zazdraszczam :) Trzymaj się cieplutko do zobaczyska.

    • Nowe filmy wkrótce :)

    • Paweł
      Reply Cancel Reply
    • Listopad 21, 2016

    Przerzuciłem wszystkie filmy w 4 dzionki , zajebista sprawa . Pozdrawiam

    • Robert
      Reply Cancel Reply
    • Listopad 25, 2016

    "13 miesięcy, paradoksalnie był to jeden z najlepszych okresów mojego życia.... " identycznie u mnie - oddział zamknięty szpitala psychiatrycznego to jak narodzenie się nowego człowieka ale przede wszystkim poczucie wolności - naprawdę stałem się wolny dopiero za zamkniętymi drzwiami. Poczułem wolność, to miejsce z wiecznie obsranym kiblem, ludźmi sikającymi na korytarzu i walącymi głowami w stół było rajem. Ja największy czyścioch świata czułem wypełniające mnie szczęście. Moja nowa korporacja. Im dłużej tam byłem tym mniej miałem ochotę na wyjście. Proste, fajne życie bez tego całego kurewstwa. A godziny kiedy można było dostać wodę do kawy - lepsze niż kawiarnia w Paryżu. Wychodząc wcale nie poczułem się lepiej ale wiedziałem, że to był najpiękniejszy urlop mojego życia - żaden, nawet najbardziej egzotyczne miejsce na świecie nie dało mi tyle szczęścia.... teraz czas na pracę. Zmiany...od 2012 roku pracuję.... i tak jak odpisałeś na face: "A co do przylotu to spoko, zawsze damy radę :)" - miło będzie spotkać się z Tobą. I przełamać Twoje opory do napisania 3 części. Ewentualnie opowiesz ;-)

    • Hehe to ciekawe :) Spoko - zapraszam na pogawędkę :)

    • Kasia
      Reply Cancel Reply
    • Grudzień 1, 2016

    cieszę się że Ci się udało... tylko proszę Cię uważaj na nawroty choroby...bo przyjdą napewno...niestety. teraz czeka Cię remisja czyli tzw "miesiąc miodowy" i cieszysz się życiem,ale przyjdą gorsze dni. i to wtedy najbardziej uważaj. Też jestem (byłam?) uzależniona od hery. w tym momencie jestem już w domu po detoksie w szpitalu. w półtorej roku straciłam wszystko... Pracę (bo jak na skręcie, iść do pracy),pieniądze ( pobieżnie obliczając jakieś 150 tysięcy), zaufanie rodziny zdrowie i urodę...Jeszcze długie lata ciężkiej walki przed nami. Ale wiem że uda się wygrać życie... Powodzenia

Leave a Reply

Your email address will not be published Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*