Dziennik Snów.

Dziennik Snów.

by Damian Drazek, 14 maja 2014

Postanowiłem wzbogacić bloga o dodatkową kategorię „Dziennik Snów”, w której będę opisywał wszystkie zapamiętane sny, poczynając od dzieciństwa i przechodząc do kolejnych etapów w kolejnych postach, oczywiście na bieżąco notując nowe. Nie bójcie się, nie mam tych snów aż tak dużo, a niektóre są naprawdę warte opowiedzenia.

 

Spisywanie pomaga w zapamiętywaniu i mobilizuje do ćwiczenia świadomego śnienia, a świadome śnienie jest o tyle fajne, że wystarczy jeden mały przeskok i mamy otwarte okno do podróży poza ciałem. Tak wiem, niektórzy z Was pomyślą ”Kolejny Nawiedzony” i macie do tego prawo, jednak to nie zmienia faktu, że podróże takie są praktykowane przez wszystkich ludzi na całym świecie, włącznie z Tobą drogi czytelniku, świadomie czy nie to już inna bajka. Jeżeli Twoim zdaniem śpimy tylko po to, żeby się wyspać, to gratuluję impotencji intelektualnej, choć może to niezbyt dobre określenie.

 

Zostaliśmy wychowani w kulturze przesiąkniętej religią, a ta już swoje lata świetności ma dawno za sobą, w tym momencie wyrządzając więcej szkody niż pożytku. Nie zamierzam tu poruszać tematu wiary, chcę jedynie podkreślić, że bardzo dużo archetypów myślenia zawdzięczamy właśnie dogmatom wbitym nam do głowy za dziecka, przez rodziców, katechetów, nauczycieli, babcie, dziadków itp. itd. Niestety dużo z tych rzeczy to zwykła sterta bzdur, służąca do podtrzymania niskiej samoświadomości społeczeństwa, a tym samym łatwiejszego go kontrolowania. Nie jestem żadnym fanatykiem czy maniakiem, ale mam swoją ciekawość, a oficjalna wersja wydarzeń nie zawsze  mnie zadowala, czy to przedstawiana przez kościół, czy przez media, czy nawet nauczycieli i rodziców.

 

Można by mnie nazwać takim niedowiarkiem, ale to właśnie dzięki tej cesze charakteru odkryłem, że nie jestem tym kim myślałem że jestem, a ten świat nie jest takim jakim się wydaje. Wszystkim tym, którzy teraz poczuli, że może faktycznie warto by się temu przyjrzeć z bliska, polecam dwóch autorów, Roberta Monroe i Bruca Moen”a i ich książki, w których opisują kilkadziesiąt lat swoich doświadczeń z podróży poza ciałem, które za śnieniem mają więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać. Warto przeczytać wszystkie książki tych autorów, gdyż zmieniają one spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość i odpowiadają na wiele pytań na temat naszego pochodzenia i kierunku w jakim zmierzamy.

 

Pierwszy sen jaki pamiętam, już na dzień dobry dał mi ciekawych wrażeń, oczywiście dopiero z perspektywy czasu zrozumiałem, że to nie był sen, tylko podróż do krainy wyobraźni i jakkolwiek głupie Ci się to wydaje, taka kraina naprawdę istnieje, to właśnie tam się zazwyczaj wybieramy jak zasypiamy. A więc śniło mi się, że płynę łódką po chmurach na niebie, dokładnie tak jak się pływa na morzu, siedziałem sam w drewnianej łódce i przepływałem po zawieszonych na niebie chmurach, było błogo i pięknie, wprost niebiańska atmosfera, czułem się jak w domu, jak w raju………. i nagle jakaś ogromna moc pociągnęła mnie z całej siły w dół i zacząłem spadać. Spadając tak krzyczałem najgłośniej jak tylko potrafiłem, byłem przerażony, widziałem zbliżającą się z wielką szybkością Ziemię, potem moje miasto, mój blok na który właśnie leciałem i nie zdążyłem o niczym pomyśleć, gdyż z pełną prędkością przeleciałem przez dach i wszystkie pietra budynku, po czym z wielkim impetem wpadłem przez sufit sypialni w swoje ciało leżące na łóżku, budząc się z przeraźliwym krzykiem AAAAAAAAAAAAAAA.

 

Wtedy nie potrafiłem jeszcze odróżnić snu od rzeczywistości, a to co mi się przytrafiło było tak samo realne, jak to, że leżałem w łóżku i krzyczałem w jak oszalały, dopiero później mój umysł zaszufladkował to wydarzenie jako zwykły sen, fantazję coś nieprawdziwego i musiało minąć prawie dwadzieścia lat, zanim przypomniałem sobie, że to wcale nie był sen. Ale o tym w następnych postach.

Podobał Ci się post? Podziel się nim ze światem.

5 Comments


    • Reply Cancel Reply
    • Październik 18, 2014

    Sny to niesamowity wymiar nieograniczonych możliwości, sam kiedyś prowadziłem "dziennik snów" i to co w nim opisywałem eee......... było niekiedy dziwaczne. Doświadczyłem nawet, kilka razy świadomego śnienia, w większości przypadku to fajna zabawa (latanie, albo zabawa w boga :) ) Czasem śniły się również koszmary :( Zaprzestałem prowadzenia dziennika ze względu na nieregularne zapamiętywanie snów.

    • Też to robiłem i właśnie zapisywanie pozwalało mi lepiej zapamiętywać :)

    • Kasia
      Reply Cancel Reply
    • Październik 28, 2014

    Tak, też tak miałam, a właściwie śniłam... kiedyś, dawno jak byłam dzieckiem. Sny, że latam, że unoszę się w powietrzu tylko i wyłącznie siłą własnej woli a raczej umysłu. Latanie wymagało skupienia myśli, jakiekolwiek myślenie o czymkolwiek innym podczas unoszenia się w powietrzu dawało opłakany skutek. I albo się leciało za wysoko czyli zbyt daleko od koron drzew i dachów domów albo spadało na ziemię gdzie było "Błoto":)

    • Dokładnie tak jak mówisz, mnie jeszcze powstrzymywał strach, ale to już przed dużymi wysokościami. Raz się odważyłem i leciałem tak szybko i tak daleko, że w pewnym momencie straciłem świadomość i wpadłem w nieświadomy sen, bo nic nie pamiętam :)

    • Reply Cancel Reply
    • Grudzień 24, 2014

    Dzięki za przydatne informacje . Trzeba dodać swój blog do zakładek

Leave a Reply

Your email address will not be published Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*