179717821779

Cebu – Sex, Drugs & Ladyboys – Część 2.

by Damian Drazek, 4 maja 2015

Uwaga!! Tekst tylko dla dorosłych i dojrzałych emocjonalnie osób. Jeśli jesteś homofobem i nienawidzisz ludzi, którzy wystają poza Twoje ramy światopoglądowe, nie czytaj. Jeśli nie czytałeś pierwszej części to link jest tu
http://ucieczkadoraju.sheepnet.nazwa.pl/cebu-sex-drugs-and-ladyboys/

Stan Ducha

„Jestem oazą spokoju. Pierdolonym kurwa wyciszonym kwiatem lotosu na zajebiście spokojnej tafli jebanego jeziora. Jestem wręcz jak jebany wagon pełen pierdolonych medytujących tybetańskich mnichów.”

Słowa te idealnie oddają stan mojego ducha podczas narkomańsko – kurewsko – złodziejskiej przygody jaką miałem zaszczyt przeżyć 2 lata temu na slamsach jednego z najbardziej pojebanych miast tego świata jakim jest Cebu City na Filipinach. Miłej lektury.

Żółtawo – białawy proszek wysypał się na połyskującą, aluminiową folię, taką co to moja mama używała w celach kulinarnych, ale LadyBoy’e gotowaniem się raczej nie interesowały, chyba że dotyczyło to smażenia dragów na szeleszczącym srebrnym „talerzu”. I tak właśnie to teraz wygląda…..

LadyBoy – Chłopak wyglądający i ubierający się jak dziewczyna, często mówiący o sobie jako o dziewczynie uwięzionej w męskim ciele. Jest to bardzo powszechne i akceptowane społecznie zjawisko na Filipinach i w Tajlandii. Przykładowe zdjęcia LadyBoy’a na górze i na dole artykułu. 

Princess siedzi na wpół naga opierając się plecami o ścianę, widać że rytuał przygotowywania narkotyku nie robi już na niej wrażenia, jest raczej zblazowana i nieobecna, ma wszystko w dupie. Mich natomiast jest bardziej podekscytowana, kurwiki w jej oczach rozpalają się jak lampy na stadionie olimpijskim podczas meczu finałowego najważniejszej dyscypliny sportowej na świecie. Jest w swoim żywiole.

Mówisz, że jakieś dziwki ukradły Ci telefon??

Powiedziała Mich, ani na sekundę nie odrywając wzroku od przygotowywanej przez siebie mikstury.

Tak, przecież już Ci to mówiłem, Princess powiedziała, że możesz mi pomóc go odzyskać.

Odparłem sfrustrowany i zmęczony, cały czas się zastanawiając, czy to nie jest kolejna próba  lub kontynuacja wydymania białasa – czyli mnie….. Wszystko na to wskazywało, ale pomimo tego postanowiłem spróbować.

Nie bój się, znajdziemy twój telefon, ale to będzie kosztować, z tego co wiem, został on sprzedany do lokalnego dilera. Znam go, nawet już z nim rozmawiałam, jak zapłacisz 10.000 pesos to odzyskasz telefon.

Kurwa… I jak tu nie mieć wrażenia, że jest to perfekcyjnie logistycznie zorganizowana akcja, niczym majstersztyk Hitchcocka, w którym każdy kolejny poszlak, naiwnie sugeruje rozwiązanie skomplikowanej zagadki, dzięki czemu tylko jeszcze bardziej myli widza, skoro ledwo dotarliśmy do tej zapomnianej przez Boga speluny, a ona już wszystko wie i nawet rozmawiała z osobą, która jest w posiadaniu mojego świeżo skradzionego Iphone’a. Problem w tym, że jeżeli jest tak jak myślę, to jestem uwięziony w sytuacji, na którą mam bardzo znikomy wpływ. Spójrzmy prawdzie w oczy…. Siedzę na starym zjebanym materacu, pokrytym jeszcze starszą, żółkniejącą pościelą, otaczają mnie dziewczyny z penisami, z których jedna jest jak kwiat mimozy wstydliwej, cicha i ledwo wykazująca jakiekolwiek funkcje życiowe, jakby 10 minut temu przyjęła dożylnie ogromną dawkę heroiny, a druga natomiast to wygłodniała, narkotyczna hiena, rozpruwająca świeżo rozkładające się ciało z zamiarem zanurzenia swoich kłów w ofierze, którą w tym przypadku jest lekko żółtawy proszek na srebrnej folii, o dostojnie brzmiącej nazwie methamphetamine, na Filipinach potocznie nazywanej shabu.

Trzymaj rurkę…

Powiedziała bezemocjonalnie Mich i podała mi zwiniętą w rulon folię aluminiową.

Będę podpalać od spodu, ten proszek zamieni się w kroplę, ty musisz za nią nadążać tą rurką i wciągać dym do środka.

Zabrzmiało to jakby kierownik linii produkcyjnej w fabryce telewizorów, przyuczał mnie do obsługi najbardziej podstawowych funkcji jakiejś maszyny, a cała ta sytuacja była tak paradoksalnie pojebana, że straciłem zdolność racjonalnego patrzenia na świat i zgodnie z duchem hipisowskiej filozofii, którą właśnie stworzyłem na potrzebę chwili, a która brzmiała….

Myślenie jest dobre dla tych, którzy nie potrafią podejmować szybkich decyzji pod wpływem impulsu

……wziąłem od Mich małą, srebrną rurkę, nie zastanawiając się nad niebezpieczeństwami mogącymi wyniknąć z tak nieodpowiedzialnego zachowania jakim jest ćpanie shabu z obcymi LadyBoy’ami na najgorszych slamsach trzeciego świata…. Jednak na tamtą chwilę nie czułem żadnego zagrożenia, może dlatego, że moje zmysły były przytępione od niespania,  może dlatego, że byłem głupi, a może po prostu po raz kolejny  w swoim życiu miałem niewytłumaczalną ochotę przekroczyć wrota z wielkim, czerwonym zakazem wstępu i sprawdzić czy tęcza nie jest bardziej kolorowa po drugiej stronie lustra.

Zaciągnąłem się najbardziej uzależniającym  narkotykiem świata, tym samym równając się poziomem egzystencji z ćpunami z którymi ćpałem, jednak nie przeszkadzało mi to w żadnym stopniu delektować się lekkością tej karykaturalnej chwili, w końcu to, że wpadłem pełną gębą w szambo nie znaczy, że się w nim utopię, ale jak już jestem w gównie to przynajmniej rozejrzę się trochę dookoła….. Po upływie kilkunastu sekund poczułem napływającą falę ciepła i enigmatycznej euforii, która szybko zaowocowała ekscytującą rozmową o życiu na brudnych slamsach z uzależnionymi od narkotyków LadyBoy’ami.

Princess wyszła z pokoju i zostałem sam na sam z Mich. Czułem się niezręcznie….. Widziałem jak pożądliwie na mnie patrzy i miałem świadomość tego, że byłbym dla niej smacznym kąskiem, domyślam się, że niecodziennie zdarza jej się palić methamphetaminę z przypadkowo poznanym białasem.

Chcę się z Tobą pieprzyć….

Powiedziała wykorzystując to, że zostaliśmy sami, a jej głos zabrzmiał w mych uszach tym samym pierdolonym hukiem, co ryk spadającej na Hiroszimę bomby atomowej.

Dyplomacja – umiejętność powiedzenia komuś wypierdalaj w taki sposób, aby poczuł ekscytację na samą myśl o nadchodzącej podróży….

To jest idealny moment na wykorzystanie tego talentu…. pomyślałem, poza tym po dzisiejszych przygodach, sex jest ostatnią rzeczą na jaką mam ochotę, szczególnie kurwa z brzydkim Ladyboyem.

Nie miałem zbyt wiele czasu na przemyślenia, bo ta wygłodniała suka rzuciła się na mnie z prędkością jebanego strusia pędziwiatra, a w związku z tym, że pokój był wielkości 3 osobowej trumny, jej jęzor już się wił przy mojej twarzy, a jej męskie łapska dobierały się do moich genitaliów.

Niech zamilkną dyplomaci, a przemówią działa

W tym momencie było już za późno na poprawność polityczną i próbę zachowania pozorów, ale również nie chciałem zakończyć jak pewien amerykański żołnierz, który pod wpływem impulsu i ataku niepohamowanego szału, zatłukł na śmierć gołymi pięściami jednego LadyBoya, po tym jak ściągnąwszy mu majteczki, zobaczył penisa i zrozumiał, że ślicznotka do której się właśnie dobiera to ładny chłopak z długimi włosami.

Mich przepraszam, ale nie mam ochoty na sex w tym momencie, jestem zmęczony, nie spałem 2 noce, jakieś pieprzone kurwy ukradły mi telefon, który chciałbym jak najszybciej odzyskać i właśnie dlatego tu jestem, obiecałaś mi pomoc, więc proszę Cię o dotrzymanie słowa.

Popatrzyła na mnie z lekkim rozczarowaniem po czym powiedziała….

To Cię będzie kosztowało 2 woreczki shabu.

Ok, ale jedźmy już proszę.

Uczmy się kochać pojebane chwile, tak szybko odchodzą

Nie minęło pięć minut, a siedzieliśmy w taksówce z włączoną na full klimatyzacją i jechaliśmy w stronę dilera, przez brudne i zakorkowane ulice Cebu City. Przypomniał mi się właśnie cytat z filmu „Lock, Stock and Two Smoking Barrels” świetnego brytyjskiego reżysera Guy’a Ritchie….

„Jestem oazą spokoju. Pierdolonym kurwa wyciszonym kwiatem lotosu na zajebiście spokojnej tafli jebanego jeziora. Jestem wręcz jak jebany wagon pełen pierdolonych medytujących tybetańskich mnichów.”

Byłem spokojny, pogodzony z sytuacją, zdawałem sobie sprawę, że już za późno na panikę, a jakakolwiek próba zmiany planów absolutnie nie wchodzi w grę. Muszę odzyskać telefon.

Zatrzymaliśmy się pomiędzy prowizorycznymi domkami, wyglądającymi jakby były zrobione z tego co architekt znalazł na ulicy i pobliskim wysypisku śmieci. Sceny iście Dantejskie, takie co to większość ludzi ogląda na filmach o przygodach super bohaterów typu Indiana Jones’a , a tu nie dość, że Indiana Jones jest pomieszany z Transpottingiem, to jeszcze nie jest to film tylko życie, w którym główną rolę gram ja.

Daj mi pieniądze, powiedziała Mich.

Wyciągnąłem plik zmiętolonych, filipińskich banknotów, odliczyłem 10.000 pesos, po czym szybko usłyszałem…

Jedenaście, daj mi jedenaście, zgodziłeś się kupić 2 woreczki shabu za to, że Ci pomogę. Brakuje tysiąca.

Ten argument był niepodważalny, akurat w tej grze byłem tylko pionkiem, Mich gońcem, a diler posiadający telefon pieprzonym królem, nie pozostawało mi nic innego jak kontynuować obraną strategię i liczyć na to, że król jest przekupnym łapówkarzem.

Intuicja podpowiadała mi, że to najlepsza opcja w tej chwili, dlatego bez wahania dałem jej pieniądze i spokojnie czekałem na rozstrzygnięcie ostatecznej rozgrywki. Drzwi taksówki się zatrzasnęły i mój goniec zniknął w brudnych zakamarkach otaczających nas slamsów, nieprzewidywalnej szachownicy życia, skrupulatnie przeskakując z pola na pole w kierunku króla – dilera.
.

Piętnaście minut później….

Masz…

Mówi Mich i daje mi mojego białego Iphona 4S, a ja z niecierpliwością sprawdzam czy wszystkie dane wciąż tam są.

Uff co za ulga, udało się, wracajmy do hotelu.

Jedźmy do mnie i zapalmy jeszcze…. pogadamy, posłuchamy jakiejś muzyki, będzie fajnie.

Powiedziała do mnie moja męska królowa piękności, najbardziej kobiecym głosem jaki tylko potrafiła z siebie wydobyć, licząc na to, że może się skuszę na tą jakże ekscytującą propozycję….. Nie zadziałało.

Dziękuję za zaproszenie i za pomoc, ale jestem umówiony z koleżanką, muszę się jeszcze wyspać i wziąć prysznic.

Powiedziałem z nadzieją, że obejdzie się bez dalszego proszenia i naciskania.

Hahaha…. wyspać powiadasz…. Po tym co dziś paliłeś na pewno tak szybko nie zaśniesz….

Otworzyłem drzwi i wyszedłem z taksówki, więdząc, że to dopiero początek mojej filipińskiej przygody, ale po takich epickich niuansach może już tylko być lepiej. Wieczorem tego samego dnia, mam się spotkać z Alison, piękną dziewczyną z pięknym…. penisem…. (zdjęcia poniżej)…….

Ale o tym w kolejnym odcinku trylogii o LadyBoy’ach.

Wiem, że tym tekstem naraziłem się wielu osobom na hejtowanie, ale dorosłem do tego, żeby nie przejmować się opinią innych i po prostu dzielę się z Wami swoimi doświadczeniami… Jeśli dla pewnych osób jest to pretekst do tego, żeby wyrzucić z siebie trochę podłości, to niech tak będzie… To co było między mną a Allison opiszę w kolejnym poście. Dziękuję wszystkim za ich czas poświęcony przeczytaniu tej jakże niebywałej historii. Pozdrawiam…

Podobał Ci się post? Dodaj mi skrzydeł do dalszego pisania – daj lajka i podziel się nim ze znajomymi na Facebook’u.

CHCESZ REGULARNIE DOSTAWAĆ MOJE TEKSTY, ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER – CZERWONA ZAKŁADKA PO LEWEJ STRONIE i ODWIEDŹ MÓJ KANAŁ NA YOUTUBE – KLIKNIJ W ZDJĘCIE PONIŻEJ.

loggo

1472785_530814467014810_2088352471_n

 

Jeśli nie czytałeś pierwszej części to link jest pod spodem.

http://ucieczkadoraju.sheepnet.nazwa.pl/cebu-sex-drugs-and-ladyboys/

 


536221_486547648108159_578222969_n


28 Comments


    • Wake U
      Reply Cancel Reply
    • Maj 6, 2015

    Ale się uśmiałem, gratuluję talentu do pisania. Na takie lekturę czekałem. Pozdrawiam Damianie.

    • Dziękuję i również pozdrawiam :)

    • Reply Cancel Reply
    • Maj 6, 2015

    Świetne, coś wiecej niż na filmie coś innego niż YT. Dawaj dalej bo czyta się jak książkę hmmm w sumie temat juz masz a tekst sam się pisze :)

    • Dzięki, ostatnio trochę więcej piszę, a mniej kręcę :) Pozdro

    • AdamCSW
      Reply Cancel Reply
    • Maj 6, 2015

    Zazdroszczę. :( W amsterdamie w oknach stoją rasowe Shemale'e ale zabawa droga jak cholera.

    • No widzisz a tutaj za darmo :)

    • Fan Ali
      Reply Cancel Reply
    • Czerwiec 9, 2015

    Gdzie jest teraz Alison? Kiedy wraca do Ucieczki?!?!?!?!?!!?!?!?!?!?!?!?!?!!?

    • Alison w Cebu, nie wiem czy jeszcze kiedyś wróci, urwał mi się z nią kontakt czego trochę żałuję...

        • Marcin
          Reply Cancel Reply
        • Lipiec 17, 2015

        Kto to Alison? Można link do filmu na którym jest Alison? ;-) Pozdrawiam

        • Proszę bardzo - są jeszcze inne filmy, jak poszukasz to znajdziesz :) https://www.youtube.com/watch?v=MA0wTCS_M58

    • Przemo
      Reply Cancel Reply
    • Czerwiec 9, 2015

    dzięki za zajebisty tekst który uświadomił mi sposoby reakcji w sytuacjach bez wyjścia... mając problem z używkami świetnie intuicyjnie dopasował się do mojego ja, pozdrawiam

    • Hej Przemo ;) Cieszę się, że Ci się podobał, a co do używek to lepiej uważaj, można bardzo nagle się znaleźć w czarnej dupie. Pozdro z tropików ;)

    • C-boo
      Reply Cancel Reply
    • Czerwiec 10, 2015

    A co z Twoim ziomeczkiem?

    • Wrócił do Londynu - hajs mu się skończył.

    • Reply Cancel Reply
    • Czerwiec 12, 2015

    Chciałem wyrazić swoją opinię po przeczytaniu całości. Druga część bardziej poprawna stylistycznie. Widać wziąłeś sobie do serca uwagi pod tekstem. Fajnie się czyta, działa na wyobraźnię, a to najważniejsze.

    • Dzięki :) Pierwsa opinia, że 2 część lepsza. Wcześniej były 2, że 1 lepsza :) dwa do jednego dla pierwszej części ;) Bardzo dziękuję, za wyrażenie swojej opinii.

    • Rafał
      Reply Cancel Reply
    • Czerwiec 15, 2015

    Filipino-parano - dory test nicxym Hunter Thomson.

    • A to Ty ziomeczku :) Thx i pozdrówki :) Hunter Thomson powiadasz? Już sprawdzam.

    • Marlie
      Reply Cancel Reply
    • Czerwiec 16, 2015

    Posiedz tam jeszcze trochę, nazbieraj takich historyjek i w końcu opisz swoją egzotyczną przygodę w książce, i wydaj ją w Polsce. Serio! Ludzie będą się w tym zaczytywać. Zwłaszcza, że umiejętności stukania w klawiaturę ci nie brakuje. BTW kiedy można do was przyjechać, chłopaki?

    • Dziękuję za komplement :) A co do przyjazdu to zawsze, no chyba, że wszystko zarezerwowane mamy w tym czasie :) Pozdro

    • Piotr
      Reply Cancel Reply
    • Czerwiec 24, 2015

    A gdzie momenty???? Tylko telefon i telefon...

    • Reply Cancel Reply
    • Wrzesień 17, 2015

    Masz kolego pióro :) . Fajnie się czyta .Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie myśl odwiedzić ten piękny kraj z nastawieniem znalezienia swojej drugiej połówki :) . Jest mozliwość odwiedzenia Ciebie może ? Jeżeli tak prosze o info na maila magik473@wp.pl

    • Aria
      Reply Cancel Reply
    • Luty 23, 2016

    Co rusz poruszasz sprawę HEJTU w sieci, jakby Cię to mimo to obchodziło... a znasz ten dowcip o Jasiu i kotku?.... to mój kotek i będę go je****ać kiedy chcę!... :-P więc nie zważaj na obłudników którzy hejtem wyrażają swoją"moralność pani Dulskiej" lub nie wiem, zazdrość że nie są na twoim miejscu, bo co? .... u nich w Kopydłowie to nie do pomyślenia przecież jest nie? :D

    • joanna
      Reply Cancel Reply
    • Maj 3, 2016

    Fajnie znalezc bratnia dusze ;) Juz myslalam, ze takie przygody zdarzaja sie tylko mi (a mam kumpele, co jest jeszcze lepsza) :D

    • Edek
      Reply Cancel Reply
    • Czerwiec 27, 2016

    Stary Pisz więcej, naprawdę mocny artykuł ! I pierdol krytykę. Mam dużo do nadrobienia !

    • Reply Cancel Reply
    • Wrzesień 5, 2016

    Dorzucę się do komplementów, napisane bardzo lekkim piórem, ciekawie, od serca i emocjonalnie. Właśnie planujemy nasz październikowy rajd po filipinach i najprawdopodobniej zatrzymamy się u Ciebie, zatem do zobaczenia.

    • marek
      Reply Cancel Reply
    • Październik 25, 2016

    dawaj czesc 3cia! :)

    • Jakoś nie mogę się przełamać :)

Leave a Reply

Your email address will not be published Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*